Witam.
Nazywam się Reiczel i już od dawna chciałam założyć bloga tego typu. Czemu? Sama szukałam czegoś, co zmotywowałoby mnie do przejścia na zdrowy tryb życia, jednak nie znalazłam niczego, bo by mnie wystarczająco usatysfakcjonowało.
Od jakiegoś czasu poważnie zastawiałam się, czy nie przejść na wegetarianizm. Jestem względnie dobrym człowiekiem, staram się jak najbardziej ulżyć biednym stworzeniom, więc na początek postanowiłam ograniczyć używanie kosmetyków, które są testowane na zwierzakach. Aktualnie jestem na końcowym etapie, bardzo mnie to cieszy, jednak człowiek zawsze chce więcej, prawda?
Moja rodzina jest mięsożerna - nie ma co ukrywać. Wychowałam się na mięsie i naprawdę pochłaniałam go wiele. Kocham ten smak, kocham potrawy z jego wykorzystywaniem. Co wiec skłoniło mnie do porzucenia tego?
Małe, różowe świnki na filmikach na yt. Wiem, brzmi to zabawnie i niepoważnie, jednak naprawdę wkręciłam się w tego typu produkcje. Pech (czy raczej szczęście) chciał, bym w momencie włączenia wyjątkowo słodkiego filmiku, wcinała schabowego. Moja reakcja była natychmiastowa - zebrało mi się na wymioty i obiadek wylądował w śmieciach. To był chyba moment przełomowy, gdyż wtedy postanowiłam, że wieprzowina wylatuje z mojego jadłospisu. Minęło już kilka tygodni, może ze 3 miesiące? Nie pamiętam, jednak tak jak mama zapakowała mi na studia wieprzowe mięso, tak leży ono w zakamarkach zamrażarki i chyba nie doczeka się już wyjścia na światło dzienne. Po prostu mój mózg nie pozwala mi już na tykanie świnek, bo wiadomo - żołądek chętnie by przygarnął takiego kotleta.
Teraz chcę całkowicie wyeliminować mięso z mojej diety. Nie jest łatwo, nie ukrywam. Na tę chwilę nie jem nic, poza drobiem, gdyż jakoś ciężko mi się od niego oderwać. To kolejny powód, dla którego ten blog powstał - chcę razem z czytelnikami przeżywać kolejne sukcesy, może ktoś z Was też jest w podobnej sytuacji i potrzebuje wsparcia?
Nie będzie to blog wegański, czy nawet wegetariański. To po prostu moja droga ku lepszemu życiu, w którym dla mojej drobnej przyjemności, cierpieć mają niewinne stworzenia. Nie wiem, czy uda mi się zostać wegetarianką, czy tego nie rzucę z bezsilności, bowiem jestem strasznie anty-warzywna. Zobaczymy, wszystko przede mną. Liczę jednak, że się uda i będę z siebie dumna!
Trzymajcie kciuki!
Reiczel Rux.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz